Potrzebujesz więcej informacji? Zadzwoń! +48 512 306 253
1 komentarz do “Kontakt”
Magdalena Jahołkowska
W maju tego roku uczestniczyłam w koncercie gongów tybetańskich – i był to moment, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Już od pierwszego dźwięku, gdy zamknęłam oczy, poczułam, jak odpływam w inny wymiar. Przed moimi oczami pojawiały się barwy – złota, czerwona, fioletowa i głęboki granat. Czułam się, jakbym unosiła się w tańczącej energii, a moje ciało z każdą chwilą stawało się coraz cięższe, coraz bardziej rozluźnione.
Pod koniec seansu wydarzyło się coś niezwykłego. Choć przez cały czas miałam zamknięte oczy, nagle zapadła absolutna ciemność – jakby ktoś otulił mnie czarnym, miękkim płaszczem spokoju. To uczucie było głębokie, niemal mistyczne.
Tej nocy spałam wyjątkowo spokojnie, a następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem głowy, jakby moje ciało i umysł przetwarzały to, czego doświadczyłam.
Po koncercie, przy aromatycznej herbacie, dzieliliśmy się wrażeniami. Czułam wdzięczność, spokój i coś, czego nie potrafię do końca nazwać – jakby wewnętrzne poruszenie duszy.
Minęło już pół roku, a to doświadczenie wciąż rezonuje w moim życiu. Zaczęłam stawiać granice, bardziej słucham siebie, szukam kontaktu z naturą. Odnalazłam więcej ciszy, łagodności i harmonii w codzienności.
Z wdzięcznością i radością czekam na kolejne spotkanie z dźwiękiem gongów — bo wiem, że to nie tylko koncert, ale podróż w głąb siebie.
W maju tego roku uczestniczyłam w koncercie gongów tybetańskich – i był to moment, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Już od pierwszego dźwięku, gdy zamknęłam oczy, poczułam, jak odpływam w inny wymiar. Przed moimi oczami pojawiały się barwy – złota, czerwona, fioletowa i głęboki granat. Czułam się, jakbym unosiła się w tańczącej energii, a moje ciało z każdą chwilą stawało się coraz cięższe, coraz bardziej rozluźnione.
Pod koniec seansu wydarzyło się coś niezwykłego. Choć przez cały czas miałam zamknięte oczy, nagle zapadła absolutna ciemność – jakby ktoś otulił mnie czarnym, miękkim płaszczem spokoju. To uczucie było głębokie, niemal mistyczne.
Tej nocy spałam wyjątkowo spokojnie, a następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem głowy, jakby moje ciało i umysł przetwarzały to, czego doświadczyłam.
Po koncercie, przy aromatycznej herbacie, dzieliliśmy się wrażeniami. Czułam wdzięczność, spokój i coś, czego nie potrafię do końca nazwać – jakby wewnętrzne poruszenie duszy.
Minęło już pół roku, a to doświadczenie wciąż rezonuje w moim życiu. Zaczęłam stawiać granice, bardziej słucham siebie, szukam kontaktu z naturą. Odnalazłam więcej ciszy, łagodności i harmonii w codzienności.
Z wdzięcznością i radością czekam na kolejne spotkanie z dźwiękiem gongów — bo wiem, że to nie tylko koncert, ale podróż w głąb siebie.